Test zabawki Chuckit! Amphibious Boomerang

wtorek, 24 września 2013

Tradycyjnie działo się bardzo wiele ale nie miałam czasu opisywać wszystkich wydarzeń, myślę że będę powoli nadrabiać zaległości ale zaczniemy od obiecanego wpisu - dostaliśmy do przetestowania zabawkę Chuckit! Amphibious Boomerang



Na początku byłam sceptycznie nastawiona, moje psy to wodne potwory i nie potrzebują jakoś specjalnie wymyślnych pływających zabawek, przecież mamy na stanie całą masę hoko funny :P Nic bardziej mylnego, okazało się, że zwierzęta oszalały i uznały że skoro jest Boomerang to za innymi zabawkami już pływać absolutnie nie będą, największym maniakiem nowej zabawki okazał się Mru, prawie zawsze był pierwszy, jeśli ktoś był przed nim to piszczał i wiosłował jak szalony żeby zdążyć :D
 

Zabawka towarzyszyła nam przez praktycznie całe lato, zaliczyła wodowanie z wieloma zaprzyjaźnionymi borderami i nie tylko i sytuacja się powtarzała - "mamo, a płyń sobie sama po tą piłkę, rzuć mi boomerang!". Była z nami nad morzem i robiła za główną psią atrakcję, Zoe paskuda kradła ją z plecaka, spod koca. Została też odkryta nowa zabawa "zakop Boomerang w piasku po to żeby od razu go odkopać", nie wiem co ta zabawka ma w sobie ale coś na pewno:







Po kilku miesiącach miotania Boomerangiem stwierdzam że:
+ jest bardzo lekki i stosunkowo mały, nosiłam go w nerce
+ ma bardzo ładny i intensywny kolor, psy bez problemu dostrzegają go nawet jak wpadnie w jakieś wodne zarośla
+ kompletnie nie nasiąka wodą, to był dla mnie szok że nic z niego nie kapie i wciąż jest tak samo lekki, takiej zabawki jeszcze nie miałam :D
+ wspaniale się nim rzuca, leci baaaaaardzo daleko
+ jak już wspomniałam z niewiadomych przyczyn psy za nim szaleją

- z racji tego że psy za nim szaleją mogą rodzić się konflikty :P
- niestety nie jest niezniszczalny, Zoe się z nim rozprawiła gdy tylko spuściłam ją na chwilę z oka
- nie należy do najtańszych ale mimo śmierci poprzedniego na pewno sprawię moim psom jego następcę :P

W tej chwili można skorzystać z promocji w sklepie Toys4Dogs i zakupić Boomeranga na przyszły sezon pływacki :) http://toys4dogs.pl/chuckit-amphibious-boomerang,id225.html

Bardzo dziękujemy fotografom za zdjęcia! Miałam przygotowaną piękną relację zdjęciową ale mój komputer nagle postanowił iść na L4 i wrócić z nowym dyskiem twardym :P

TubiDOG

sobota, 27 lipca 2013

Zdegustowana faktem iż na każdym treningu moje dłonie całe upaćkane są gotowanymi kurzymi wnętrznościami postanowiłam przy okazji zamawiania karmy zaryzykować i zamówić również kilka pasztetów w tubce. Pasztety są dostępne w dwóch smakach - wątróbki oraz łososia, gdy ma się trzy w porywach do czterech psów ilością "na próbę" niestety nie będzie 1 tubka, ja zamówiłam 6, po trzy z każdego rodzaju.

Pasztety prezentują się tak:


Jak dotąd jestem bardzo zadowolona, takie tubki są bardzo higieniczne :D Psom strasznie smakują, nie trzeba poświęcać czasu na gotowanie, studzenie i krojenie, na pewno będzie to mój numer jeden na wyjazdy :) Jedynie wyciskanie pasztetu mogłoby być troszkę bardziej wygodne, wyciśnięcie końcówki graniczy z cudem. Ideałem byłby taki pasztet w tubce np po paście do zębów :P

Dzidzia!

środa, 10 lipca 2013

Tak to w życiu bywa że niczego nie da się przewidzieć, nie mogę powiedzieć że nie planowałam kolejnego psa, owszem, miał to być pudel średni, w przyszłym roku, może za dwa lata...
ALE ktoś podesłał mi info że takie zwierzątko ma 5tyg i wciąż szuka domu

Hmm no dziwne, dobra, co tam, napiszę! I napisałam, z samej ciekawości, okazało się że jednak już znalazł się chętny na niego i wpłacił zaliczkę. W sumie nawet nie byłam zawiedziona, wierzę w znaki i pomyślałam że tak miało być, odpowiedziałam hodowczyni że szkoda i że życzę mu wszystkiego dobrego. Kilka dni później pisze do mnie hodowczyni, że wszystko sobie przemyślała i że woli żebym ja miała małego Bungee Boy, niewiele myśląc stwierdziłam że to cudownie, biorę! :D
Jak już wspomniałam wierzę w znaki, wydawało mi się że tutaj było ich mnóstwo!
Chociażby imię, hodowcy nazwali małego Bungee Jumping -> B.J. a Zoe to Billy Jean -> B.J.!
Urodził się w marcu, dokładnie tak samo jak Zoe i Madlene.
Jest samcem, od zawsze wiedziałam że mój trzeci pies będzie chłopcem :P
Jest lilakiem, marzyłam o samcu lilac od samego początku mojej przygody z border collie :D
Jest po Joyu który w tym roku startował na Mistrzostwach Świata Obedience a jak wiadomo obi jest sportem który ukochałam najbardziej :)
Na chwilę przed zaplanowanym odbiorem ktoś uprzejmy z Polski ;) Napisał do hodowczyni że ma mi nie sprzedawać psa gdyż go "zajadę" czy coś w tym stylu :D Na szczęście hodowczyni tylko się z tego śmiała i to również uważam za znak, mimo przeciwności miał być mój i już :)
Jak wracaliśmy z nim z Czech zauważyłam kolejny znak, mały ślini się identycznie jak Zoe :D









Teraz, jak tak sobie na to patrzę to tych znaków nie było znowu tak wiele :P Sorin był kolejną całkowicie spontaniczną i nieprzemyślaną decyzją, jedną z trzech najlepszych w moim życiu nieprzemyślanych decyzji.

Sorin ma już prawie 4 mies, jest całkiem spory co każdy nie omieszka mi wytknąć ;) Ma 44cm i waży 10,5kg. Jak na razie niczego się nie przestraszył, jest pewny siebie, baaaaaardzo nastawiony na kontakt i pracę z człowiekiem (zaryzykuję stwierdzenie że tak kontaktowego i pracowitego szczeniaczka to ja jeszcze nie miałam :). Klikanie z nim to sama przyjemność, no po prostu pracuje mi się z nim cudownie ! :) Zresztą zobaczcie sami:
http://www.youtube.com/watch?v=M8U6flXJ6yw&lc=yGGxB5Ck5vWr32qJ0qoZALfPErLSZtMPbHNCSNBT3fo&lch=email&feature=em-comment_received